wtorek, 6 września 2016

1. -wszyscy jesteście tacy sami.


Usiadłam wygodnie na twardym łóżku z dopiero co z zrobioną kawą i książką w ręce, kolejne romansidło przez które się popłacze, w poprzedniej lekturze zakończyło się tragedią ponieważ ukochany Izabelli powiesił się na koniec, zawiodłam się. Lecz teraz czytam najgłupszą książke jaką widziałam ale nie dostane innej ponieważ nie dadzą mi dopóki nie przeczytam tej. Westchnełam głośno żeby tylko wkurzyć strażnika stojącego przed drzwiami mojego małego więzienia.
-Ej Matt, jak tam samopoczucie ? Żona i dzieciaki zdrowe ?-uśmiechłam się szeroko.
-Nie mam ani żony ani dzieci.-burknął.
-Nie dziwie się.-mruknełam do siebie lecz tak aby usłyszał. Spojrzał na mnie spod byka, zaśmiałam się szaleńczo.
-Jeszcze słowo a pożałujesz.-warknął. Mam pomysł.
-Ej Matt, przyjdziesz na chwile? - się przeuroczo. Wszedł do pomieszczenia i zatrzymał się przed klatką w której byłam.
Rękoma dotknęłam krat które dzieliły mnie od niego.
-Ile razy ci powtarzałem żebyś nie dotykała kraty. Złapał mnie za ręce by zdjąć je z klatki, wykorzystałam to i pociągnęłam go za dłoń przyciągnęłam do siebie a jego twarz została przygnieciona do krat. Dalej trzymając jego ręke, przybirzyłam sie do niego i powiedziałam z uwodzicielskim uśmiechem
-Gdy tylko stąd wyjde, pociesze się wolnoscią a nastepnie znów tu przyjde i was wszystkich pozabijam.
-Tylko jest jeden problem, nie wydostaniesz się stąd za szybko.-zaśmiał się.
Puściłam go i naplułam mu na buta, zrobiłam obrażoną mine i usiadłam tyłem do niego czytając dalej książke. Po godzinie usłyszałam kroki które wydobywały się zza drzwi, po chwili ucichły wiec zwruszyłam tylko ramionami i czytałam dalej, lecz po chwili drzwi się otworzyły z chukiem, wstałam szybko i stanęłam w koncie klatki.
-Co się dzieje ? Byłam grzeczna, naprawde.
-Idziesz na spotkanie z legionem.-powiedział strażnik którego nie znałam, zmrużyłam niebezpiecznie oczy. Strażnik wszedł do klatki ''Popełnił wieki błąd"-pomyślałam. Podbiegłam do niego, złapałam za jego dłoń i wykręciłam do tyłu, kopnęłam w twarz, gdy leżał tak z prawdopodobnie złamaną ręką i nosem, usiadłam na niego okrakiem i polizałam po policzku, popatrzałam się na innych, i usłyszałam.
-To był ten nowy ?- wstałam, wyciągnęłam dłonie by mogli mi założyć kajdanki i zaśmiałam się jak najgłośniej i szalenie. Gdy zauważyłam że nadal stoją z głupią miną, wywróciłam oczami i powiedziałam.
-No co ? Będziecie tak stać czy co ? -machnęłam rękoma i zrobiłam zniecierpliwioną mine. Zakuli mnie i zaprowadzili do pomieszczenia które było podzielone kratami na 5 części. W jednym był Deadshot, w drógim Capitan Boomerang, w trzecim Killer Krock, w czwartym El Diablo a w piątym było chyba miejsce dla mnie, weszłam skocznym krokiem i krzyknęłam do obecnych tam.
-Hej przyjaciele !
-Cześc wariatko-powiedział Capitan Boo i uśmięchnął się.
-Siema zołzo - zaśmiał się Deadshii.
-Cześć -powiedzieli razem Killer Kro i Diabełek.
-Tęskniliście ? - krzyknęłam.
-Jasne- mrukneli wszyscy. Uśmiechnęłam się. Mój uśmiech się powiększył gdy coś wymyśliłam i podzieliłam się tym z innymi.
-Mam zabawe, krzyczymy, kto krzyknie najgłośniej ten wygrywa, kto gra niech podniesie ręke.- wszyscy podnieśli rękę wiec zaczełam odliczać: 1...2...3...już- i jak na rozkaz wszyscy zaczeliśmy się wydzierać.-teraz wygrał Killer Kro, jeszcze raz ?- ktos zapukał w szybe od drzwi i otworzył okno.
-Niernormalni, jesteście wszyscy tacy sami!-krzyknął strażnik.
-Wiesz-szepnęłam-wszyscy ludzie mają w sobie szaleństwo które albo się już ujawniło albo się ujawni albo nigdy się nie pojawi.-nadal szeptałam. On spojrzał na mnie i zamknął okienko. Spojrzałam na legion i uśmiechnęłam się szalenie.
-Zapomniałam wam powiedzieć... Ja się za wami baardzo stęskniłam...- uśmiechnęłam się pięknie.
-Ej zołzo, masz to ? - szepnął.
-Co? - zapytał szeptem Capitan Boo. Machnęłam ręką by się przybliżyli do dzięliących nas krat i wyciągnęłam...klucze.

••••••••••••••
Jak się wam podoba mój pierwszy rozdział ? Przepraszam za błędy, ale ja nie umiem perfekt polski ponieważ mieszkam w niemczech kilka lat. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz